Holenderskie spotkania #1 Waarschuwingsstelsel

Witam w pierwszym poście serii „holenderskie spotkania”! Dzisiaj będę twoim wirtualnym przewodnikiem, który wprowadzi Cię w inną kulturę.

Szczerze, nie byłam do końca pewna, czy powinnam to robić, bo część z tych rzeczy stała się już dla mnie tak oczywista, jak mycie zębów rano i wieczorem. Dzięki jednej z grup na facebooku jednak, uświadomiłam sobie, że mogę zaciekawić tym innych ludzi. Może komuś otworzę oczy i pokażę w tej serii Holandię taką jaka jest, naprawdę piękną, wielobarwną, przyjemną, a co najważniejsze – spokojną. 

Przygotuj się i usiądź wygodnie, bo dzisiejszym tematem jest:

Czemu, do ciężkiego wafla, Holendrzy ignorują te wszystkie sygnały alarmowe i nic sobie z nich nie robią?

Często widzę w internecie takie zdanie. Wiesz, to jest dziwne, rozumiem to, syrena wyje, ale nic się nie dzieje. Ludzie nadal pakują nieśpiesznie swoje zakupy, dzieci wciąż się bawią na placu zabaw. Dlaczego?

Bo to jest bardzo normalne. Przynajmniej tutaj, ponieważ te syreny alarmowe nie wyją ciągle. Usłyszysz je każdego pierwszego poniedziałku miesiąca o godzinie dwunastej. Osoby, które wtedy akurat przyjechały w wakacje, mogły tak to odebrać, że coś zwiedzają, jedzą, a tu nagle wyjąca syrena. I telefony innych ludzi przy okazji.

W Holandii znajduje się sieć syren ostrzegawczych, których według wikipedii jest 3800, część holenderskich stron też podaje taką liczbę, innej nie znalazłam, więc to może być prawda. Głową jednak za to nie poręczę. Nazywa się to Waarschuwingsstelsel i ich ogólne założenie jest takie, że mają być słyszalne w całym kraju. Nieważne gdzie jesteś i co robisz. Wycie trwa minutę i dwadzieścia sześć sekund, by potem znów na miesiąc zamilknąć. Testy. Po prostu. Wyjątkiem są czerwone kartki w holenderskim kalendarzu wypadające akurat tego dnia. Wtedy syreny nie są włączane. Ostatnio taki dzień wypadł właśnie piątego czerwca w drugi dzień zesłania ducha świętego (2de pinksterdag). Wtedy portale nawet pisały o tym fakcie, by przygotować obywateli.

W ciągu ostatnich lat rozwija się tutaj także system powiadamiania przez telefon komórkowy. Jeśli przypadkiem to czytasz i mieszkasz w Holandii, to wszystkie informacje jak podłączyć do tego swój sprzęt znajdują się tutaj. Jeśli to zrobisz, to w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca on także zacznie niebotycznie wyć.

Ale istnieje jakaś tam szansa, że sygnał usłyszysz w inny dzień o innej godzinie. Co należy wtedy zrobić? Udać się jak najszybciej do domu, zamknąć drzwi i wszystkie okna, nie wychodzić a następnie włączyć sobie telewizję lub radio i wysłuchać wszelkich komunikatów, jakie się tam pojawiają. Możesz także skorzystać z internetu, bo tam też na pewno znajdziesz wszelkie informacje. Jeszcze nie spotkałam się z taką sytuacją, więc to raczej w ramach ciekawostki i może uświadomienia dla ludzi, którzy też tu mieszkają.

Moja opinia? No cóż, część polityków chce się pozbyć tych testów. Zgadzam się z nimi, aczkolwiek może po prostu przestawić je w jakieś losowe dni i powiadamiać o tym ludzi wcześniej? Na przykład jeśli coś akurat się stanie tego nieszczęsnego poniedziałku, to nikt na to nie zareaguje. Ludzie to zignorują i będą robić wszystko dalej tak, jakby nic się nie działo. Jeśli powiedzmy ktoś chciałby zaatakować Holandię czysto hipotetycznie, to myślę, że stałoby się to właśnie wtedy. Przynajmniej ja bym tak to ustawiła, gdybym miała takie plany. Ale nie mam, gwoli ścisłości! 😉

Na sam koniec opowiem ci moją pierwszą przygodę z systemem syren w Holandii. Akurat się zdarzyło, że byłam po nocce w pracy i spałam, a że jedno z takich głośnych cudów technologii mieliśmy dosłownie kilkanaście metrów od domu, to słyszałam bardzo wyraźnie każdą sekundę trwania sygnału. Zerwałam się z łóżka i zastanawiałam co się w ogóle dzieje. Szczególnie, że nienawidzę wręcz bycia budzonym. (No zabiłabym!) Jeszcze zaspana wyjrzałam przez okno i gdy zobaczyłam, że życie idzie swoim powolnym tempem, ludzie nie reagują, a w międzyczasie wycie się skończyło, po prostu wróciłam do spania. Potem chłopak mnie uświadomił co to tak naprawdę jest. Na kolejne byłam już przygotowana, a teraz już nie zwracam na to większej uwagi. Jak słychać, po prostu sprawdzam kalendarz.

A tutaj możecie sobie posłuchać wyjącej syreny w Utrechcie.

Jakie są Twoje przemyślenia na temat tych testów? Daj znać w komentarzu!

A może chcesz pomóc w tworzeniu Holenderskich spotkań? Chcesz poczytać o czymś konkretnym dotyczącym kraju tulipanów? Wyślij mi to koniecznie poprzez zakładkę kontakt u góry strony!

Lubisz to co widzisz? Zaobserwuj bloga! Pracuję właśnie nad porządnym newsletterem.

Małe ogłoszenie: Posty na blogu będą pojawiały się w każdy wtorek i piątek, z czego piątki będą zarezerwowane tylko dla postów z holenderskiej serii, we wtorek tematy będą różne.
Wraz z 1 sierpnia wystartuje oficjalny fp na facebooku bloga, gdzie będę robiła challenge językowe, a także zacznie się holenderskie wyzwanie fotograficzne na na moim instagramie.

No, to do następnego!
Ania.